[x]Pakt milczenia-1
[x]poniedziałek, 20 kwietnia 2009
[x]01:16:56
[x]komentarze [0][x]アヤナミ 。
No więc.. Kheem... Dawno nie pisałam.. Jest dość późno.. Ale postanowiłam napisać, bo nie mogę spać XD"".. Tak więc.. Notkę dedykuję mojej kochanej Klaudii xDDD! Mam nadzieję, że się spodoba... Aha! Byłabym zapomniała! Dział 'o mnie' zmienię na dniach XD! Pzdr.
W życiu każdej dziewczyny, czasem i chłopca, przychodzi okres, w którym wszystko, co złe, jest najbardziej pożądane. Zwykle pierwsze objawy tego 'choróbska' pojawiają się w wieku od 16-18 lat. Są też wyjątki, takie jak na przykład ja, które pragną posiadać swojego własnego demona od najmłodszych lat. Ja, odkąd się urodziłam.
Z demonem pakt zawarłam, kiedy miałam jakieś 8 latek. Na swojej życiowej drodze, którą kroczyłam od poniedziałku do soboty (szłam ze szkoły), napotkałam istotę szatańską, demona, jak ktoś nie załapał, na oko był ode mnie starszy-mógł mieć tak 15, może 16 lat i był już wtedy nieziemsko przystojny i dystyngowany. Nie należałam do osób skrytych, czy nieśmiałych, więc podeszłam do niego i na jednym wdechu wypaliłam, czy zawrze ze mną pakt. Zmrużył swe piękne, migdałowego kształtu, a koloru krwi, oczy, a brwi ściągnął, tworząc prostą kreskę. Skinął głową z takim entuzjazmem, że burza czarnych, jak smoła włosów (dodam, że równie boskich, postrzępionych, sięgających za ramiona) zafalowała, opadając na (również boskie) białe lico, gładkie i nieskazitelne niczym alabaster.
-Warunki?-zapytał po chwili, a jego głos był.. Boże! Był piękny! Dźwięczny i głęboki.. Niczym ocean..! Aż nie mogłam powstrzymać uśmiechu, który wstąpił na moją pyzatą buźkę o zaróżowionych z zachwytu policzkach.
-Będziesz ze mną na zawsze i kiedyś, gdy stracę z Tobą dziewictwo, zmienisz mnie w jedną z was. Ale i wtedy będziesz przy mnie.-powiedziałam twardo, bez cienia speszenia.-W zamian...-dodałam, nim zdołał zadać to pytanie.-W zamian dam Ci dom i stały dostęp do krwi.-i ponownie skinął energicznie głową i pochylił się, ujmując swoją zimną dłonią moją, malutką i ciepłą i już po chwili czułam na niej jego usta.. Niczym żądny krwi wampir otworzył buzię i wbił się w moją skórę, tworząc lekkie nacięcie po wewnętrznej stronie. To samo zrobił na swojej dłoni, którą złączył z moją. Uchylił wargi, z których zaczęły wypływać dziwne słowa w nieznanym mi języku, języku demonów.
-Jak brzmi Twe imię?-zapytał po chwili, zatapiając swe czerwone oczy o pionowych źrenicach, w moich, a ja zarumieniłam się uroczo.
-Charlotte Maria Rose.
-A więc od dziś, panienko Charlotte, jesteś mą panią, a ja Twym uniżonym sługą.. Po wsze czasy.. Zwą mnie Sebastien...
Od tego momentu minęło już dziesięć lat, a ja dalej pamiętałam każde jego słowo, gest... Wiele się w tym czasie wydarzyło.. Dużo moje życie zyskało.. Jednak dusza straciła.. Straciłam własną wolę, nadzieję, że mogę wszystko zmienić.. O tym wszystkim nie opowiem Wam jednak ja.. Lecz osoba trzecia, którą z tą historią wiele nie łączy.. Jest po prostu biernym obserwatorem.. Obserwatorem, który bez ogródek opowie Wam o moim upartym charakterze, ironii sączącej się z moich warg i próżności... Mam jednak nadzieję, że nie ocenicie mnie aż tak negatywnie.. Że znajdziecie jakiś pozytyw.. Że wytrwacie ze mną do samego końca mojego istnienia...